W ostatnich latach dużo mówiło się o kryzysie kadrowym w policji. Choć teraz sytuacja nieco się poprawiła, to wciąż są regiony, w których wakaty pozostają poważnym problemem. — Największy kryzys jest w Komendzie Stołecznej Policji i tutaj przełamanie tej sytuacji będzie bardzo trudne — mówi "Faktowi" mł. insp. Andrzej Szary z policyjnych związków. Powodem są przede wszystkim wysokie koszty życia w stolicy, które sprawiają, że wielu funkcjonariuszy i kandydatów nie widzi tam dla siebie perspektyw.
Po kilku latach narastających braków kadrowych sytuacja w Policji zaczyna się poprawiać. Jak wynika z danych Komenda Główna Policji, liczba wakatów spadła z ponad 12 proc. w 2025 r. do ok. 8 proc. na początku 2026 r. Trend potwierdza także spadek liczby odejść ze służby — w ciągu dwóch lat zmniejszyła się ona o ponad 40 proc.
— Można powiedzieć, że na pewno mamy wyraźny przełom, bo w tym roku przyjęto już ponad półtora tysiąca policjantów. W związku z tym można przypuszczać, że liczba wakatów będzie dalej spadać. Widać wyraźnie, że tendencja się odwróciła i zainteresowanie służbą w policji jest nawet większe, niż my jako związkowcy zakładaliśmy — mówi "Faktowi" mł. insp. Andrzej Szary z NSZZ Policjantów.
— Natomiast jeśli chodzi o sam kryzys, to globalnie można powiedzieć, że już go nie mamy. Ale nadal występuje on w niektórych miejscach, przede wszystkim w Komendzie Stołecznej Policji, a także we Wrocławiu czy Szczecinie. To są jednostki, gdzie poziom wakatów wciąż przekracza 10 proc., więc tam problem jest nadal odczuwalny. Największy kryzys jest w Warszawie i tutaj przełamanie tej sytuacji będzie bardzo trudne — dodaje nasz rozmówca.
Jak wskazuje Andrzej Szary, w Małopolsce i na wschodzie Polski problem ten nie jest aż tak widoczny. — W zasadzie na tzw. ścianie wschodniej — w województwach lubelskim, podlaskim czy świętokrzyskim — kryzysu praktycznie nie było. Co ciekawe, trudniejsza sytuacja występowała np. w województwie warmińsko-mazurskim. To dość zaskakujące, bo region ten wydaje się podobny do Podlasia czy Podkarpacia, a jednak tam wakaty były wysokie. Trudno jednoznacznie wskazać przyczynę — słyszymy.
Związkowiec wskazuje, że na wschodzie kraju służba w policji pozostaje atrakcyjna. — Wynika to m.in. z realiów rynku pracy — pensja na poziomie około 6 tys. zł netto nie jest tam łatwa do osiągnięcia poza policją. Inaczej wygląda sytuacja na zachodzie. W województwach lubuskim, dolnośląskim czy zachodniopomorskim wielu policjantów bez większego problemu znajduje pracę za granicą. Znajomość języków i bliskość zachodniej granicy sprawiają, że te alternatywy są bardziej dostępne i często atrakcyjniejsze finansowo — twierdzi mł. insp. Andrzej Szary.
Związkowiec wskazuje także możliwe przyczyny dużej liczby wakatów w policji. — Jeśli chodzi o przyczyny największych braków kadrowych, to kluczowe są koszty życia, zwłaszcza w Warszawie. Są one na tyle wysokie, że nawet świadczenia mieszkaniowe — rzędu około 1,8 tys. zł — nie rozwiązują problemu, skoro średni czynsz sięga około 4 tys. zł. W takich warunkach trudno mówić o stabilnym utrzymaniu rodziny — zauważa.
— Do tego dochodzi charakterystyka pracy w dużej aglomeracji. Warszawa to kilka milionów mieszkańców, największe obciążenie służb, najwięcej interwencji i zmian. Młodzi ludzie to kalkulują i zastanawiają się, czy to się po prostu opłaca. Dlatego w mojej ocenie dla Warszawy potrzebne są rozwiązania ekstraordynaryjne: jeszcze większe wsparcie finansowe, żeby zachęcić kandydatów do służby właśnie tam — uważa Szary.
Źródło: infosecurity24.pl, "Fakt"
















