— Nie bardzo rozumiem, dlaczego nie można było zaakceptować i programu SAFE, i propozycji prezydenta. Z naszej perspektywy najlepsze byłoby otwarcie obydwu tych "sejfów" — mówi Onetowi funkcjonariusz z wieloletnim stażem. — Bezpieczeństwo to jest obszar, który powinien być wolny od politycznych sporów — komentuje z kolei insp. Sławomir Koniuszy z NSZZ Policjantów.
Weto prezydenta Karola Nawrockiego zablokowało ustawę, która miała umożliwić Polsce przyjęcie 43,7 mld euro z unijnej pożyczki na bezpieczeństwo. Rząd ma jednak sposób, by nie stracić tych środków. Koalicja wykorzysta do tego ustawę o obronie ojczyzny z 2022 r., którą firmował wówczas Jarosław Kaczyński w roli wicepremiera ds. bezpieczeństwa.
Po wecie nie będzie ponad 3 mld zł dla policji
Rządowy "plan B" to uchwała, która powołuje do życia program "Polska Zbrojna". Ma ona sprawić, że przelew Komisji Europejskiej, który przyjdzie do państwowego Banku Gospodarstwa Krajowego, trafi do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Od czterech lat jest to jedno z trzech źródeł finansowania potrzeb wojska. Fundusz pozwala finansować wyłącznie armię, więc blisko 7,1 mld zł prawdopodobnie nie trafi do innych służb, w tym Policji, Straży Granicznej i SOP.
Sama Polska Policja miała dostać z programu SAFE 3,3 mld zł na inwestycje. Zrealizowanych miało zostać za to 10 projektów. Pieniądze poszłyby m.in. na budowę ogólnokrajowego systemu antydronowego, wdrożenie nowoczesnych systemów AI automatyzujących pracę funkcjonariuszy oraz wymianę sprzętu transportowego i ochronnego. Jak zapewniało MSWiA, udział polskiego przemysłu w tych inwestycjach miał wynieść do 77 proc.
W środowisku policji wrze. Wszystko wskazuje na to, że na wecie prezydenta straci najbardziej właśnie ta formacja. Zapytaliśmy samych funkcjonariuszy, jak oceniają tę sytuację, z którą mamy obecnie do czynienia.
— Jak zwykle policjanci są najbardziej poszkodowani. Oczywiście są potrzebne pieniądze dla żołnierzy, ale to nie wojsko, tylko policja na co dzień dba o bezpieczeństwo obywateli. To my jesteśmy dla nich bezpośrednim filarem bezpieczeństwa. Dlatego to policja powinna być w pierwszej kolejności doposażona. Z programu SAFE miały być kupione m.in. kamizelki z wkładami balistycznymi, uzbrojenie, amunicja, systemy antydronowe oraz nowe technologie, które są teraz niezbędne. Te zakupy teraz się oddalają. Nie możemy się z tym pogodzić — słyszymy od jednego z funkcjonariuszy z Komendy Głównej Policji z wieloletnim stażem.
Stołeczny policjant: prezydent zawetował naszą przyszłość
— Uważam, że nie ma zachowanego balansu między potrzebami wojska a potrzebami służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wewnętrzne Polski, a jednak to ono jest — z punktu widzenia ludzi żyjących w kraju — istotniejsze. Nie bardzo rozumiem, dlaczego nie można było zaakceptować i programu SAFE, i propozycji prezydenta. Z naszej perspektywy najlepsze byłoby otwarcie obydwu tych "sejfów", bo wtedy te środki można uczciwie podzielić. Przecież im więcej pieniędzy na bezpieczeństwo, tym lepiej — dodaje nasz rozmówca.
Inny z warszawskich policjantów, z którym rozmawiamy, jest bardziej radykalny. — Pan prezydent zachował się jak dziecko w piaskownicy. Na złość przeciwnikom politycznym postanowił odmrozić sobie uszy i zawetować propozycję, która była dobra przede wszystkim dlatego, że najszybciej pozwala nam uzyskać dofinansowanie. A pieniądze są nam potrzebne tu i teraz, a nie za ileś tam lat w bliżej nieokreślonej perspektywie. I nie rozumiem, co jest złego w zaciągnięciu korzystnego kredytu. Państwo wciąż pożycza pieniądze na różne cele. A dla nas ciągle ich nie ma — denerwuje się funkcjonariusz z jednej z dzielnicowych komend w stolicy.
— Pan prezydent okazał się krótkowzroczny. Wiedział, że rząd ma rozwiązanie na wypadek jego weta. Wiedział więc też, że na wojsko pieniądze da się zorganizować inaczej, a na policję i straż graniczną — nie. Zawetował więc naszą przyszłość. Wystąpił przeciwko służbom mundurowym. Bo przecież program SAFE był rekomendowany przez wojskowych i inne służby. Pamiętajmy o tym przy następnych wyborach — dodaje.
Zawiedzeni czują się również funkcjonariusze z innych regionów Polski. — Najbardziej pokrzywdzeni są policjanci na wschodzie, bo to właśnie w tym regionie te pieniądze są najbardziej potrzebne — uważa doświadczony policjant z Białegostoku. — W ostatnim roku było dość dużo zakupów sprzętu, samochodów, ale ze względu na granicę i nasilenie ataków na nią oraz ze względu na przestępczość przygraniczną, a szczególnie masowe już incydenty z balonami przemytniczymi, te pieniądze są niezbędne. Potrzebne są nowoczesne drony, ale też systemy antydronowe, które mogłyby również wyłapywać wspomniane balony — dodaje.
— Poza tym potrzebne jest też nowsze i lepsze wyposażenie policjantów. Kamizelki kuloodporne, hełmy czy broń, które były przebojem 10 czy 20 lat temu, teraz są już przeżytkiem. Potrzebny jest nowoczesny sprzęt, taki, jaki mają policjanci w Europie Zachodniej. A teraz już wiemy, że pieniędzy na to nie będzie. Weto prezydenta blokuje skutecznie rozwój techniczny policji i straży granicznej. A ten jest bardzo pożądany, bo jeszcze kilka lat temu nie było aż tylu ataków na terenach przygranicznych. Policjanci czują się okradzeni przez pana prezydenta — wzdycha funkcjonariusz z Podlasia.
Policyjni związkowcy: jesteśmy zakładnikami politycznego sporu
O opinię w tej sprawie poprosiliśmy również związkowców. — Jedno jest pewne: policji potrzebne są pieniądze. I to znaczące, żeby mogła sprawnie działać i wykonywać swoje ustawowe obowiązki, które przynosi codzienność. Nie ma co do tego wątpliwości. Chcę jednak podkreślić, że nasz związek nie jest partią polityczną, dlatego też po żadnej stronie sporu politycznego nie chcemy się angażować — podkreśla insp. Sławomir Koniuszy, członek Zarządu Głównego NSZZ Policjantów.
— Nie naszym zadaniem jest odzywanie się do prezydenta i krytykowanie go za to, że nie podpisał ustawy o SAFE, ani też występowanie do premiera i krytykowanie, że nie przyjął propozycji prezydenta "SAFE Zero". Dla nas nie jest najważniejsze, kto da te pieniądze. Ważne, żeby były. Natomiast bezpieczeństwo to jest obszar, który powinien być wolny od politycznych sporów. Z naszej strony na pewno będziemy szukać rozwiązań i apelować do wszystkich, by doposażyć funkcjonariuszy. Będziemy więc też apelować w zaistniałej sytuacji do rządzących, by pochylili się i zastanowili nad propozycją prezydenta — dodaje.
Związkowiec podkreśla, że dla policji wyjątkowo niekorzystny jest ten cały spór polityczny. Bo właśnie wzajemne robienie sobie na złość przez dwie przeciwne strony doprowadziło do tego, że na razie dodatkowych pieniędzy dla tej formacji nie ma.
— Owszem, jesteśmy zakładnikami tego sporu politycznego, ale nie chcemy w nim uczestniczyć. My po prostu chcielibyśmy jak najszybciej dostać pieniądze z jednego czy drugiego "sejfu". Bo tu chodzi o środki ochrony osobistej, o inwestycje, ale też zasilenie tych zadań po to, by uwolnić fundusze, które moglibyśmy przeznaczyć na przykład na poprawę systemu uposażeń — tłumaczy nasz rozmówca.
— Liczyliśmy na to, że dostaniemy dodatkowe pieniądze, a one uwolnią nasze środki budżetowe. I z tych uwolnionych pieniędzy zrealizujemy te zadania, na które się umówiliśmy z ministrem spraw wewnętrznych i administracji w porozumieniu z ubiegłego roku. Tam jest bowiem mowa o modernizacji uposażeń i wprowadzeniu systemowych rozwiązań, które kosztują. Jesteśmy zawiedzeni — podsumowuje insp. Sławomir Koniuszy.
źródło: onet.pl

















